Czy higiena osobista jest aż w tak opłakanym stanie?
Monday, January 11th, 2010Higiena osobista i lekarze
Choć higiena osobista towarzyszy ludziom od zarania gatunku, to rozumiana współcześnie, narodziła się stosunkowo niedawno. Jeszcze dwieście lat temu lekarze bardzo sceptycznie podchodzili do mycia rąk. Gdy wreszcie uznali, że jednak warto to robić, przestali być nosicielami drobnoustrojów i zarażać kolejnych pacjentów. Wzrosła ilość chorych, którym mimo usilnych starań lekarzy udawało się wrócić do zdrowia. Takie informacje znajdziemy w wielu książkach i podręcznikach. We współczesnej praktyce medycznej różnie to bywa. Znam wiele przypadków zarażeń w szpitalach i sam padłem ofiarą zarażenia w czasie zabiegu. Z tego powodu higiena osobista przejawiająca się w myciu rąk po badaniu nie przekonuje mnie dostatecznie.
Ciekaw też jestem, kiedy obecna będzie w gabinetach i szpitalach nie tylko higiena osobista, ale także kultura osobista. Z tą jest jeszcze gorzej. Może za kolejne dwieście lat? Nie będę jednak kontynuował tych rozważań. Można mnie posądzić o stronniczość, a to nie miejsce na polemikę w sprawie służby zdrowia. Dość na ten temat jest w mediach.
Statystyki, ankiety i brutalna prawda
O wiele bardziej zaskakujące jest dla mnie to, co niedawno przeczytałem w kilku raportach statystycznych. Wbrew pozorom, higiena osobista nie jest naszą mocną stroną. Póki nie przyjdzie lato i nie mamy okazji podróżować zatłoczonym autobusem, można jeszcze żyć złudzeniami. Gdy nadejdą upały cała prawda staje przed nami. Okazuje się, że w oficjalnych badaniach większość rodaków deklaruje prysznic dwa razy dziennie oraz częste dokonywanie pozostałych praktyk higienicznych. Dopiero anonimowe ankiety ujawniają, że higiena osobista pozostaje naszą pieta achillesową.
Mam świadomość, że ceny wody nie zachęcają do częstych kąpieli, ale jakby na to nie patrzeć żyjemy w społeczeństwie. Wiąże się to z szeregiem obowiązków, także tych jakie nakłada higiena osobista. O skutkach zdrowotnych już nawet nie wspomnę. Wiele osób przyznaje się do tego (oczywiście anonimowo), że myje się raz na tydzień. Podobnie jest z myciem zębów. wyznania na temat wymiany bielizny są przerażające.
Mogłoby się wydawać, że problem dotyczy tzw. rodzin patologicznych. W rzeczywistości jest obecny w niemal każdym środowisku społecznym. Mycie zastępuje dezodorant, a wszystko tłumaczy się pośpiechem i brakiem czasu. Tak przynajmniej twierdzą autorzy badań.
Nie wiem, czy rzeczywiście higiena osobista jest u nas aż w tak opłakanym stanie, jak pokazują statystyki. Może przed powiem prawdy w letnie dni broni mnie chroniczny katar? Wolę myśleć, że to jednak problem marginalny. Przecież kosmetyki sprzedają się dobrze.
Trochę o kosmetykach
Zatrzymajmy się chwilę na kosmetykach. Z własnego doświadczenia wiem, że tanie kosmetyki nie rozwiązują sprawy. Choć z drugiej strony nie zawsze cena jest wyznacznikiem jakości. Trzeba metodą prób i błędów wybrać te właściwe.
Wspomniałem o autobusach latem. Nie da się ukryć, że nawet jeśli higiena osobista jest przestrzegana, to trudno uchronić się przed potem, zwłaszcza w czasie upałów. Dobry dezodorant znacznie złagodzi nieprzyjemny zapach. Minusem jest niezbyt efektowna mieszanka zapachowa pochodząca z różnych kosmetyków używanych przez poszczególne osoby. Czasem może to być znacznie bardziej uciążliwe, niż gdyby wszyscy zrezygnowali z używania dezodorantów i perfum. Lepiej decydować się na łagodne zapachy i oszczędzać powonienie innych.
Osobny temat stanowi higiena intymna, do niedawna temat tabu. Obecnie oferta dotycząca higieny intymnej bardzo się rozszerzyła. Niestety mimo, że higiena osobista jest zalecana w szkołach i prowadzi się specjalne lekcje, nic albo niewiele mówi się na nich o kosmetykach i zabiegach dotyczących właśnie higieny intymnej. Musi upłynąć o wiele więcej czasu, by włączono ją do zajęć.
Może jednak nie jest tak źle
Nie chciałbym, by ktokolwiek odniósł wrażenie, że moim zdaniem higiena osobista jest bardzo zaniedbywana. Mam świadomość, że wprawdzie owe anonimowe ankiety ujawniają sporo braków, to jednak nie są aż tak reprezentatywne, jak mogłoby się wydawać. Już nieraz przekonaliśmy się o sporym marginesie błędu pojawiającym się w badaniach statystycznych. Nie wiadomo w jakich grupach były one prowadzone. Czasem ulega się złudzeniu, iż dokonało się właściwego przekroju społeczeństwa, a tymczasem ciągle obraca się w podobnej grupie. Można więc mieć nadzieję, że wcale nie jest tak źle.
Kosmetyki sprzedają się dobrze. Dotyczy to także mydeł i płynów do kąpieli. Wiele osób wypoczywa w ośrodkach SPA i w parkach wodnych. Już samo to świadczy o tym, że dalecy jesteśmy od awersji do wody. Być może w niektórych przypadkach higiena osobista pozostawia co nieco do życzenia, ale nie traktowałbym tego jako zjawiska powszechnego.
4,72_S